HomeInneBoniek przed sądem. “Nie ma pozwolenia na totalne wymysły”

Boniek przed sądem. “Nie ma pozwolenia na totalne wymysły”

Jestem przygotowany na krytykę, ale nie ma pozwolenia na totalne wymysły – mówił przed

sądem prezes PZPN Zbigniew Boniek w procesie wytoczonym dziennikarzowi Piotrowi Nisztorowi.

Zaprzeczał też informacjom dotyczącym jego powiązaniom z SB i podkreślał, że PZPN działa w sposób transparentny

 

Boniek pozwał wydawcę „Gazety Polskiej Codziennie” spółkę Forum oraz dziennikarza tego tytułu Piotra Nisztora za serię

artykułów sugerujących m.in. konflikt interesów związany ze sprawowaną przez niego funkcją. Prezes PZPN domaga się

przeprosin oraz 150 tys. zł na cel społeczny w przypadku pozwu dotyczącego dziennikarza, a 50 tys. w przypadku pozwu

dotyczącego spółki. Proces cywilny o ochronę dóbr osobistych ruszył w ubiegłym roku przed warszawskim Sądem Okręgowym.

Podczas poniedziałkowej rozprawy Boniek podkreślał, że nieprawdzie są informacje dotyczące jego rzekomych powiązań

ze Służbą Bezpieczeństwa, a także braku transparentności oraz nepotyzmu w PZPN. Jak mówił, wszystko, co robi PZPN,

robi na zasadach „absolutnie przejrzystych”. Pytany, czy ma wiedzę, że szczecińska prokuratura oraz CBA prowadzą śledztwo

dotyczące finansów związku, Boniek odparł: „Mieliśmy wizytę CBA 7-8 miesięcy temu i nie wydaje mi się, żeby cokolwiek

z tego wynikło”. Podkreślił, że z informacji, które im wówczas przekazano, wynikało, że sprawa „absolutnie nie dotyczy

finansów ani PZPN, tylko zupełnie innego wątku”.

O krokach prawnych wobec Nisztora prezes PZPN mówił, że podjął je „z przykrością”. „Musiałem to zrobić,

to był jedyny ruch” – powiedział. „Jestem człowiekiem, który jest znany w całej Europie, człowiekiem, który ma różne

stanowiska, nigdy nie był związany z żadną partią opozycyjną ani w ogóle żadną partią polityczną, wręcz przeciwnie,

zawsze byłem człowiekiem wolnym, zawsze miałem swoje zdanie” – mówił. Jak wskazał, w jego opinii Nisztor

„dotknął” jego rodzinę oraz „ludzi, którzy normalnie ciężko w życiu pracują”.

Jestem zawsze przygotowany na wielką krytykę, na to, że ludzie mogą o mnie różnie pisać, natomiast na totalne wymysły,

sugerowanie, insynuacje, pozwolenia nie ma” – powiedział. Podkreślił, że zarzut taki jak prowadzenie niekorzystnej

polityki finansowej jest dla prezesa PZPN zarzutem poważnym.

Podkreślał, że artykuły stawiały w niekomfortowej sytuacji jego samego oraz kierowany przez niego związek.

„Miałem z tego powodu określone przykrości, bo jeśli się spotykam z jakimkolwiek człowiekiem, który pyta: +słuchaj,

o co chodzi, o czym ten Nisztor pisze?+, to znaczy, że muszę się wytłumaczyć z czegoś, co nie jest prawdą” – tłumaczył.

Jednym z wątków opisywanych prze „GPC” oraz „GP” była sprawa zajmującej się m.in. rozkładaniem stelaży i band reklamowych

firmy Mikrotel, która obecnie należy do brata prezesa PZPN. Boniek podkreślał, że firmę tę – „czystą, przejrzystą, bez żadnych

zobowiązań finansowych” – przekazał bratu w 2001 r.

Ta firma nie przeszkadzała nikomu i wykonywała swoją normalną, uczciwą pracę (…) Jak ktoś mówi o tym, że nie wiedział

o tym, to źle świadczy o nim jako o zarządcy, że nie wie, z kim pracuje – powiedział. Pytał też retorycznie, czy powinien

był powiedzieć bratu, że po tylu latach – po objęciu przez niego fotela prezesa PZPN – związek zakończy współpracę

z Mikrotelem tylko i wyłącznie z obawy na oskarżenia o jakieś powiązania.

Prezes PZPN zaprzeczył również, jakoby poznając prezesa Lagardere Sports Poland (wcześniej SportFive) Andrzeja Placzyńskiego

wiedział, że w przeszłości współpracował on z SB. Jak mówił, Placzyńskiego poznał w 1999 r. podczas jednego z meczów Ekstraklasy,

a ich relacja miała charakter biznesowy.

Ja wiedziałem, że Andrzej Placzyński jest przedstawicielem firmy SportFive. (…) Życie prywatne Placzyńskiego

nie interesuje mnie z prostej przyczyny: gdyby to był człowiek, który nie mógłby tej funkcji pełnić, to by jej nie pełnił.

Jeżeli prawo polskie mu tego nie zabrania, a firma korzysta z jego wiedzy jako prezesa, to jest sprawa tej firmy,

nie moja. Ja rozmawiam z firmą, a nie z prywatnym człowiekiem – powiedział Boniek.

Seria spornych artykułów na tematy związane z prezesem PZPN publikowana była w „Gazecie Polskiej” oraz

„Gazecie Polskiej Codziennie”. Jeden z nich poświęcono prezesowi Lagardere Sports Poland (wcześniej SportFive)

Andrzejowi Placzyńskiemu – gazeta podkreślała m.in., że jego firma „od lat zarabia miliony na współpracy ze związkiem

oraz klubami piłkarskiej ekstraklasy”. Informowano również, że Placzyński to b. kapitan SB, który „rozpracowywał

Jana Pawła II m.in. podczas jego wizyty w Austrii w czerwcu 1988 roku”.

Inny z tekstów dotyczył firmy Mikrotel, obecnie należącej do brata prezesa PZPN. Według informacji gazety przez blisko

dwa lata Boniek miał łączyć prowadzenie tej firmy z zarządzaniem związkiem, a – będąc wiceprezesem PZPN – nadzorował

realizację umowy ze SportFive/Lagardere Sports Poland.

Jednocześnie w 2000 roku Mikrotel, którego w tym czasie był szefem i właścicielem, miał rozpocząć

współpracę właśnie ze… SportFive – napisano.

Przesłuchanie stron, w czasie którego głos zabierze jeszcze dziennikarz Piotr Nisztor, kontynuowane będzie 30 czerwca.

Wtedy planowane są również mowy końcowe.

 

PAP, mw

Loading...