HomeInnePolak chce przepłynąć Atlantyk jachtem mieczowym bez kabiny

Polak chce przepłynąć Atlantyk jachtem mieczowym bez kabiny

Pierwszym polskim żeglarzem, który przepłynie ocean własnoręcznie zbudowanym jachtem mieczowym bez kabiny chce zostać 31-letni Aleksander Hanusz. Wyrusza pod koniec lutego, popłynie z Lizbony przez Wyspy Kanaryjskie na południowe Karaiby.
Szkutnik amator własnoręcznie zbudował 6,5-metrową, sklejkową łódkę o konstrukcji balastowo-mieczowej i gaflowym ożaglowaniu. Pokonanie Atlantyku ma mu zająć
około miesiąca, popłynie przez strefę wiatrów pasatowych.

– Liczę na dość stabilne warunki, około 4, 5 do 6 stopni w skali Beauforta. Jestem przekonany, że jacht da sobie radę w tych, ale też w cięższych warunkach – mówi PAP Hanusz.

Na kotwicowiskach Karaibów chce spędzić około 4 miesięcy, potem jacht przeczeka tam sezon huraganowy, a w listopadzie Hanusz chce nim wrócić do Europy przez Bahamy, Florydę i północny Atlantyk, domykając oceaniczną pętlę.

Łódka, którą zbudował, nie ma kabiny – przed wiatrem i deszczem ma go choćby częściowo chronić tzw. szprycbuda, rodzaj wiatro- i wodoodpornego namiotu rozpostartego nad mieszkalną częścią kokpitu.

Jak opowiada, żegluje od dzieciństwa, a po morzu – od początku studiów. Przygodę z małymi, sklejkowymi jachcikami rozpoczął w 2009 roku. – Na początku traktowałem to jako odskocznię od pływania na normalnych jachtach. Wkręciłem się, bo okazało się, że przy świadomym, starannym budowaniu, specjalną konstrukcją łódki można zdziałać więcej, niż się wydaje – mówi PAP Hanusz.

Swoją pierwszą samodzielnie zbudowaną łódką o długości 4,5 metra (sklejkowy ket o ożaglowaniu lugrowym) popłynął do Norwegii. W 2011 roku razem ze swoim przyjacielem Filipem Sułkowskim z Krakowa właśnie takimi “łupinami” przepłynęli Bałtyk w obie strony, co było pierwszym polskim rejsem na odkrytopokładowych mieczówkach bez eskorty po 1989 roku i zostało nagodzone wyróżnieniem na prestiżowym festiwalu Kolosy w Gdyni. W 2012 roku w miesięcznym rejsie pożeglowali tymi samymi łódkami wzdłuż wybrzeża Norwegii za koło polarne, do Lofotów.

Na większość materiałów udało mu się znaleźć sponsorów, m.in. na sklejkę, żywice epoksydowe, farby i lakiery oraz żagle i część osprzętu. Dyrekcja Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Gdyni użyczyła mu na wyprawę wiatromierza, a producent pontonów spod Warszawy – solidny ponton.

– Aby w ogóle rozpocząć, rok temu z bólem serca sprzedałem swój poprzedni jachcik “Black Betty”, od której się wszystko 6 lat temu zaczęło – opowiada. Nowy jacht nazwał “King of Bongo”, nawiązując do utworu zespołu Mano Negra, łączącego muzykę latynoską z wieloma innymi stylami.
Żartuje, że liczy, iż ta nazwa zapewni mu przychylność mieszkańców Karaibów.

Aleksander Hanusz jest jachtowym sternikiem morskim, ratownikiem, instruktorem pływania, absolwentem Wydziału Turystyki i Rekreacji Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Warto w tym miejscu przypomnieć znane i udane polskie rejsy przez Atlantyk. Na przełomie lat 1958 i 1959 siedmiometrową bez-po-kła-do-wą szalupą “Chatka Puchatków” zbu-do-wa-ną dla trans-atlant-yka M/S Batory ocean ten przepłynęli polscy żeglarze Jerzy Tarasiewicz i Janusz Misiewicz. W 1975 r. Jacek Pałkiewicz przepłynął Atlantyk na 5,5-metrowej ożaglowanej szalupie „Paty”, która zamiast kabiny miała brezentowe poszycie. Ponad 20 lat później, w 1998 r. Atlantyk pokonał Arkadiusz Pawełek – ożaglowanym pontonem „Cena Strachu”. W roku 2012 r. Szymon Kuczyński dopłynął na Karaiby na 5-metrowej sklejkowej łódce „Mała Mi”, która stała się w ten
sposób najmniejszym polskim jachtem, który przepłynął Atlantyk.
Marta Tumidalska, Polska Agencja PrasowaBudowa jachtu

Budowa jachtu

Budowa jachtu

Loading...