HomeInneKosmiczne sukcesy Polaków

Kosmiczne sukcesy Polaków

Choć Polska Agencja Kosmiczna dopiero powstaje,
to Polacy już mają na koncie kilka kosmicznych
sukcesów. Polskie detektory badają powierzchnię
Marsa, satelity mierzą najjaśniejsze gwiazdy, a
młoteczek Mupus wkrótce wbije się w kometę w
ramach misji Rosetta.
W sierpniu 2012 r. cały naukowy świat patrzył w stronę
Marsa, na którym lądował łazik Curiosity. Miał on badać
skład chemiczny Czerwonej Planety, rejestrować panujące
tam warunki klimatyczne, poszukiwać wody. Wykonanie
tych zadań nie byłoby jednak możliwe bez polskich
detektorów podczerwieni, które dla NASA przygotowała firma Vigo Systems SA z Ożarowa
Mazowieckiego.
Rola tych detektorów jest kluczowa, bo odbierają one promieniowanie podczerwone generowane
przez próbkę pobraną przez łazik. Dzięki temu naukowcy mogą sprawdzić, z jakich pierwiastków i
cząsteczek składają się pobrane próbki marsjańskiego gruntu. – Bez tego detektora nie można
byłoby zrealizować badań – podkreśla w rozmowie z Polską Agencją Prasową inż. Maciej Ochocki z
Vigo Systems SA. Jak to się stało, że polskie detektory poleciały na Marsa? – NASA złożyła
zapytania do czołowych producentów detektorów na świecie, przetestowała przesłane jej próbki i
wybrała te, które były najlepsze, czyli nasze – opisał Ochocki.
W przestrzeni kosmicznej pracują też dwa polskie satelity naukowe: Lem i Heweliusz. Umieszczone
na wysokości 800 km przez kilka lat będą prowadziły precyzyjne pomiary 286 najjaśniejszych
gwiazd. Należą do nanosatelitów, czyli obiektów o bardzo małych rozmiarach. Ważą bowiem
niecałe 7 kg i mają kształt kostki o boku wynoszącym ok. 20 cm. Dotychczas tak małe urządzenia
wykorzystywano jako obiekty amatorskie i edukacyjne. Tymczasem satelity Brite jako pierwsze tak
małe urządzenia mają swoje zadanie naukowe.
Pierwszy w kosmosie znalazł się Lem, który wystartował w listopadzie 2013 r. z Rosji. Drugiego w
kolejności Heweliusza wystrzelono w sierpniu 2014 r. z chińskiego poligonu. Obydwa polskie
satelity są częścią austriacko-kanadyjsko-polskiego projektu Brite. – Brite zmienił bardzo dużo w
Polsce. Wreszcie wszyscy uwierzyli, że możemy na poważnie myśleć o budowie polskich satelitów z
prawdziwego zdarzenia – opowiada PAP dr Piotr Orleański z Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Nad Lemem i Heweliuszem pracowali specjaliści z Centrum Badań Kosmicznych PAN i Centrum
Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie. Satelity powstały we współpracy z
Uniwersytetem w Wiedniu, Politechniką w Grazu, Uniwersytetem w Toronto i Uniwersytetem w
Montrealu. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczyło na ich budowę 14,2 mln zł.
Ich nazwy wybrano w internetowym głosowaniu.
Choć Lem i Heweliusz to pierwsze polskie profesjonalne satelity naukowe, to szlaki w kosmosie
przecierał im studencki satelita PW-Sat. Przygotowany przez studentów z Politechniki Warszawskiej
i naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN wystartował w lutym 2012 r. Po dotarciu na
orbitę miał rozłożyć eksperymentalną konstrukcję – metrowej długości ogon. Miał działać niczym
„kosmiczny hamulec”, czyli przyspieszyć proces deorbitacji – zejścia urządzenia z orbity w
atmosferę, co skutkowałoby spaleniem satelity. Technologia taka w przyszłości pozwoliłaby na
zmniejszenie liczby niebezpiecznych kosmicznych śmieci, których na różnych orbitach z każdym
rokiem jest coraz więcej.
Misja PW-Sat nie wypadła jednak najlepiej, bo wada konstrukcyjna uniemożliwiła satelicie
odbieranie komend wysyłanych z Ziemi. Nie można było więc nakazać satelicie otworzenia ogona i
rozpoczęcia eksperymentu. Niezależnie od losów PW-Sat studenci Politechniki Warszawskiej już
rozpoczęli prace nad jego następcą: PW-Sat2. On również będzie testował możliwości walki z
problemem kosmicznych śmieci, ale ma być dwa razy większy od swojego poprzednika.
Z kolei już w listopadzie 2014 r. na powierzchni komety 67P/Churyumov-Gerasimenko wyląduje
Philae – lądownik sondy Rosetta. Podczas osadzania na komecie kluczową rolę odegra polski
instrument kosmiczny – Mupus. To wielozadaniowy przyrząd do pomiarów własności fizycznych
jądra komety zbudowany przez Centrum Badań Kosmicznych PAN.
Mupus to jedno z najważniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie urządzeń, w
które wyposażona jest Rosetta. Posiada termometry, sensor na podczerwień i akcelerometr. Składa
się także z dwóch harpunów, które wbiją się w kometę i utrzymają lądownik Rosetty na
powierzchni, mimo nikłej grawitacji. Mupus waży około 1,5 kg i wykorzystuje zaledwie 3 W mocy.
Ewelina Krajczyńska, Polska Agencja Prasowa

Loading...